80% oszczędności nie znajduje się tam, gdzie zazwyczaj ich szukamy: jak myśli dyrektor finansowy, gdy spadają zyski
autorzy
Carlos Franco
Nie znaleziono żadnych wyników.
Treść
To będzie adres URL do skopiowania
80% oszczędności nie znajduje się tam, gdzie zazwyczaj ich szukamy
Jak myśli dyrektor finansowy, gdy spadają zyski? Wyobraź sobie, że jesteś dyrektorem finansowym międzynarodowej korporacji i natrafiasz na następujące wiadomości: spadek zysku netto, presja na wyniki, trwająca transformacja wewnętrzna.
Pierwsza myśl, jaka przychodzi ci do głowy, to nie: „Czy powinienem renegocjować największą umowę o świadczenie usług?”. Pierwsza myśl jest znacznie prostsza – i znacznie bardziej bolesna:
„Czy naprawdę analizujemy wydatki u ich źródła?”
„Które umowy i struktury operacyjne z powodu utrwalonych praktyk powodują spadek marż?”
„Które decyzje podjęte w przeszłości mają obecnie negatywny wpływ na nasz wskaźnik EBITDA?”
„Gdzie kryją się trwałe oszczędności?”
Ten dyrektor finansowy nie szuka doraźnych rozwiązań.
Szukają trwałych rozwiązań.
Mit wielkiej decyzjiW korporacyjnej narracji często docenia się śmiałe posunięcia. Restrukturyzacje, likwidacje oddziałów, masowe zwolnienia… to wszystko działania widoczne, znaczące i spektakularne.
W praktyce jednak marża ulega erozji pod wpływem mniej widocznych czynników:
usługi pośrednie, które od lat nie były poddawane przeglądowi,
specyfikacje, które zostały rozszerzone bez krytycznej analizy,
automatyczne przedłużenia podpisane z przyzwyczajenia,
struktury popytu odziedziczone po wcześniejszym etapie działalności,
brak rzeczywistych zewnętrznych punktów odniesienia rynkowych.
Każda z tych kwestii z osobna wydaje się nieistotna. Jednak razem nabierają one charakteru strukturalnego. W sytuacji, gdy nawet giganci tacy jak Nestlé przyspieszają cięcia kosztów, by odzyskać konkurencyjność, wyzwaniem dla dyrektora finansowego nie jest tylko „obniżanie kosztów”, ale całkowite przemyślenie sposobu, w jaki te wydatki są planowane.
Optymalizacja nie polega na wywieraniu presji na dostawcę. Optymalizacja nie polega na targowaniu się o cenę.
Chodzi o przeprojektowanie.
W wielu przypadkach oszczędności nie wynikają z „cięcia kosztów”, ale raczej z:
dostosowanie faktycznego zakresu usługi,
zmiana standardów technicznych,
dostosowanie częstotliwości i poziomów zużycia,
porównując warunki z niezależnymi danymi rynkowymi.
Gdy struktura wydatków ulega poprawie, zmienia się charakter negocjacji.
Nie chodzi już o walkę o każdy punkt rabatu. Staje się to rozmową o kwestiach merytorycznych, takich jak wartość, spójność i efektywność.
Łączny efekt: od 3% do 20%
Poprawa o 3%, 5% lub 7% w poszczególnych kategoriach może wydawać się nieznaczna, jeśli analizuje się ją w oderwaniu od pozostałych.
Gdy jednak te usprawnienia mają charakter strukturalny i powtarzalny, ich wpływ na EBITDA jest trwały. Nie jest to jednorazowa korekta.
Jest to bardziej efektywna struktura kosztów.
W przypadku firm, które usystematyzowały ten proces przeglądu – nie tylko w obszarze technologii, ale także usług, zakupów pośrednich, floty czy konserwacji – łączne oszczędności okazały się porównywalne z celami restrukturyzacyjnymi ogłaszanymi przez gigantów, którzy redukują zatrudnienie w celu zabezpieczenia zysków. Nie jest to przypadek.
Konsekwencje dla działu finansowegoOptymalizacja strukturalna wymaga:
metodologia,
porównanie z rynkiem zewnętrznym,
koordynacja międzydziałowa,
regularne monitorowanie.
To nie jest projekt. To dyscyplina.
W dzisiejszych realiach, gdzie nawet firmy osiągające korzyści skali odnotowują spadek zysków i przyspieszają działania na rzecz poprawy wydajności, konsekwentne działanie często przynosi większe korzyści niż reagowanie na bieżąco.
Powiązane artykuły
Może Ci się to również spodobać
Aktualności
Grupa ERA wskazuje cztery działania, które przedsiębiorstwa mogą podjąć w celu zwiększenia wydajności i odporności poprzez optymalizację zużycia wody